niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozkoszna noc

Mini partówkę dedykuję Okeyli i Ven :3 Miałam ochotę na jakąś odskocznię od tej planowanej, dłuższej partówki, dlatego zrobiłam sobie przerwę i postanowiłam napisać coś takiego przyjemnego, króciutkiego. Zapraszam więc do poświęcenia dosłownie pięciu minut temu tekstowi!
Gatunek: romans; hentai; przygodowe
Kategoria: SasuSaku
Uwagi: Występują sceny erotyczne!

“Kochać się z tobą tak, jakbym miał cię ochronić i wyleczyć. Wdmuchać ci do ust wieczność. Wiesz, to jest to coś w seksie, z czego zdaje sobie sprawę może jedna setna procenta osób - to jest tak, że chcę cię mieć, chcę, żebyś miała mnie i chcę, żebyśmy byli wspólnie święci - jakby ktoś zlutował nas w jeden stop.”
~ Jakub Żulczyk “Zrób mi jakąś krzywdę”

Siedziałam pomiędzy jego nogami, trzymałam go za rękę i jednocześnie wtulałam jeszcze bardziej w ciepły, dobrze zbudowany tors. Nie odzywaliśmy się do siebie, milczeliśmy od dłuższej chwili. Zupełnie mi to nie przeszkadzało, bo byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi - śmiało można było tak stwierdzić.
Patrzyłam się przed siebie, zamyślona i urzeczona widokiem jeziora oświetlonego księżycem, który znajdował się w pełni. Noc była naprawdę piękna, na niebie nie dostrzegłam nawet najmniejszej chmurki. Mimo wszystko wolałam być przygotowana na nagły spadek temperatury, dlatego też włożyłam wcześniej bluzę z kapturem i wygodne, zwężane na gumkę dresy. Sasuke ubrany był w długie, luźne spodnie oraz T-shirt z flagą Ameryki i jakimiś napisami. Zastanawiałam się czy nie jest mu zimno, lecz wiedziałam, jaką dostanę odpowiedź, więc postanowiłam nie psuć tej romantycznej atmosfery tak głupim, bezsensownym pytaniem. W każdej chwili mogliśmy przecież wsiąść w stojący nieopodal starszy model samochodu, należący do jego ojca i wrócić z powrotem do domu; bądź przenocować właśnie w nim, mój mężczyzna często o tym wspominał, więc wiedziałam, że dla niego byłaby to frajda.
- Przejdziemy się? - Sprowadził mnie na ziemię swoim seksownym, lekko zachrypniętym głosem.
- Pewnie, tylko skoczę po latarkę - odpowiedziałam, czując, że w przestworzach lasu będzie naprawdę użyteczna i wstałam, otrzepując się z piachu. Sasuke zrobił to samo, rozprostował kości, po czym chwycił mnie za rękę. Popatrzyłam na niego znacząco.
- Nie bierz jej, nie będzie potrzebna - zadeklarował i choć nie widziałam wyraźnie jego twarzy, wiedziałam, że prawdopodobnie cwaniacko się uśmiechał. Coś kombinował, a ja jak zwykle nie potrafiłam rozszyfrować intencji tego intrygującego faceta, który należał tylko i wyłącznie do mnie.
- Skoro tak mówisz - uśmiechnęłam się, splotłam jego palce z moimi. Stanęłam na palcach i szybko cmoknęłam go w aksamitny policzek. Zaśmiał się cicho.
- A to za co? - zapytał podejrzliwie.
- Za to, że jesteś.
Szliśmy, uważnie patrząc pod nogi i choć parę razy potknęłam się o wystające z ziemi korzenie, patyki oraz inne duperele, nie było najgorzej. Uchiha prowadził mnie pewnie, stanowczo, dając mi upragnione poczucie ciepła, bezpieczeństwa. Przy nim czułam się jak mała dziewczynka, a jego ramiona były dla mnie najbezpieczniejszym miejscem, jakie mogłabym sobie wyobrazić czy wymarzyć.
Po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się na niewielkiej polanie, a ja cieszyłam się iż wreszcie widzę coś innego niż olbrzymie, rozłożyste drzewa. Ilość gwiazd zapierała dech w piersiach.
- Podoba ci się? - Popatrzył na mnie z ciekawością, chyba trochę zestresowany przed moją odpowiedzią.
- Bardzo, nawet nie wiesz, jak - szepnęłam, zauroczona. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.
Sasuke - mój mężczyzna zbliżył się do mnie i pogłaskał mnie delikatnie po włosach. Przytuliłam się do niego mocno, tak, jakbym miała już nigdy tego nie zrobić.
- Udusisz mnie, kobieto - sapnął, roześmiany.
- Przepraszam - jęknęłam. Z każdym dniem bałam się, że mogę go stracić. Bałam się, że kiedyś nadejdzie dzień, gdzie obudzę się sama w pustym łożku, nie czując zapachu jego wody po goleniu i nie słysząc lekkiego chrapania. Wiedziałam, że nie przeżyłabym tej straty, wolałabym umrzeć niż żyć bez niego, samotnie.
- Obiecasz mi coś? - Spytałam, rozluźniając uścisk, ale nadal do niego przylegając.
- Co takiego?
- Że nigdy nie zostawisz mnie samej. Że nie pójdziesz do jakiejś lafiryndy, że nie zakochasz się w ślicznej, młodszej kobiecie, że nie… - urwałam, czując na ustach jego wargi. Chwycił mnie mocniej w pasie, a po chwili jego język wdarł się do środka. Całował namiętnie, natarczywie, tak cholernie dobrze, że czułam to wszystko w podbrzuszu. Objęłam dłońmi jego głowę, przeczesując palcami gęste, czarne, idealnie zadbane włosy. Jęknęłam cicho, chcąc więcej.
Spragniona, rozczarowałam się, kiedy na chwilę się odsunął.
- Teraz mnie posłuchaj, mały głuptasie - zaczął. - Nie mam zamiaru cię zostawiać, rozumiesz? Ani dzisiaj, ani jutro, ani kiedykolwiek! I lepiej zapamiętaj sobie te słowa, bo nie będę w kółko tego powtarzał. Jesteś moją niepowtarzalną, jedyną kobietą, z którą wiążę swoją przyszłość, jasne?
- Jasne - odpowiedziałam po chwili, zszokowana takim wyznaniem z jego strony, lecz uśmiechnęłam się, a w oczach zakręciły mi się łzy szczęścia. Dziękowałam Bogu za niego cały czas, dziękowałam w każdej chwili, spędzonej razem. On był moim małym światem, moim światełkiem w tunelu, odskocznią od szarej rzeczywistości, która potrafiła dać człowiekowi w kość. Był mój, a ja byłam jego - tylko to się liczyło, nic więcej.
Tym razem to ja przejęłam pałeczkę, zaczynając go całować, coraz bardziej pożądliwie. Uchiha nie zostawał w tyle, zajął się rozpinaniem i ściąganiem mojej bluzy. Choć przed chwilą było mi rzeczywiście chłodno, w tym momencie czułam się jak w Afryce, rozpalał mnie. Nie ubolewałam nad stratą tej części ubioru, ba, wręcz miałam nadzieję, że na niej się nie skończy. Ta noc była naprawdę ciepła... Znowu na ułamek sekundy oderwaliśmy się od siebie. Chwyciłam za jego podkoszulek, zdjęłam przez głowę i rzuciłam gdzieś obok, zdając sobie sprawę, że później będziemy mieli problem w znalezieniu naszej garderoby. Uchiha ni stąd, ni zowąd wziął mnie na ręce, a ja pisnęłam, nie spodziewając się takiego obrotu spraw. Zastanawiałam się, co zamierzał ze mną zrobić…
Po chwili ułożył mnie tak, że leżałam na wcześniej rzuconej bluzie. Nigdy nie robiłam tego na łonie natury, kiedy uprawialiśmy seks, zawsze miało to miejsce w sypialni bądź w salonie na wygodnej kanapie. Byłam trochę spięta, ale coraz bardziej podniecona i zafascynowana tym, co miało się wydarzyć.
- Oj, Sakura - jęknął do mojego ucha, wcześniej lekko je podgryzając. Leżał na mnie, a ja deliktanie muskałam ustami jego barki, ręce i tulów. Chciałam wycałować każdą część jego ciała, zaznaczyć swoimi wargami każdy najdrobniejszy szczegół, każdy milimetr.

“Biorę ją do siebie. Coraz bliżej. Pssssyt. Całuję ją. Powoli. Drobnie. W drobne usta. Wyrywam drobinki smaku. Smakuje jak krem. Nie chcę już wywalać z siebie jej języka, myć po nim zębów, chcę, żeby ten język wlazł mi w przełyk, aż do żołądka, i odkaził duszę. Bliżej. Jeszcze.” ~ Jakub Żulczyk “Zrób mi jakąś krzywdę”

Niecierpliwie pozbył się również mojej bluzki oraz dresów, zostałam w samej koronkowej bieliźnie. Popatrzył na mnie przez chwilę, mrucząc cicho, obserwując dokładnie moje rozpalone do granic możliwości ciało. Poirytowana odpięłam jego spodnie, dotykając przelotnie jego wzwodu, po czym bez zawahania brutalnie je z niego zdarłam. Czułam, że na moment wstrzymał powietrze, on też musiał mnie pożądać. Z niewielkim trudem rozpiął stanik, odsłaniając moje średniej wielkości piersi. Pochylił się nade mną, biorąc jedną z nich do ręki, a drugą do ust. Delikatnie ssał brodawkę, a ja wzięłam głęboki oddych, delektując się tym wspaniałym uczuciem. Następnie przeniósł się na brzuch, składając na nim mokre pocałunki, zaczął kierować się coraz niżej, niżej, i niżej… Aż w końcu ściągnął ze mnie ostatni materiał, jaki miałam na sobie - majtki. Musnął przelotnie moje podbrzusze, a ja jęknęłam z roszkoszy.
- Nie tak prędko, kochanie - sapnął, z powrotem przybliżając się do mojej twarzy.
- Mógłbyś się pośpieszyć - odpowiedziałam na jednym wdechu, z przymrużonymi od podniecania oczami.
Zdjął kolorowe bokserki, które dostał kiedyś ode mnie bez okazji, ukazując dobrze mi już znany, pokaźny sprzęt. Wzięłam go w rękę i zaczęłam pośpiesznie masować, w górę i w dół, robiąc chwilowe przerwy, obserwując reakcję, która, jak się okazało, była dla mnie bardzo satysfakcjonująca. Kiedy Sasuke zaczął coraz szybciej oddychać, przerwałam, a ten spojrzał na mnie jak zbity pies - podobało mu się. Zrozumiał, że czekałam na swoją kolej, dlatego też cmoknął mnie w nos i z powrotem przeniósł się na mój dekolt. Jedną ręką masował lub podszczypywał pierś, druga zaś zaczęła wędrować, ku mojej kobiecości. Jednym palcem stymulował łechtaczkę, przez co zaczęłam wydawać coraz głośniejsze jęki; drugi znalazł się już w środku. Poruszał się tak szybciej, a ja wiłam się pod nim jak wąż, chciałam więcej. Dużo więcej.
- Dobrze, maleńka, chcę cię słyszeć - odezwał się cicho, a następnie przestał mnie pieścić. Wstał, sięgnął po spodnie i spojrzał na mnie pytająco.
- Brałam tabletkę - odpowiedziałam szybko, nie chcąc przedłużać tej męczarni. Ten tylko rzucił je znowu na ziemię, uśmiechnął się, po czym znalazł się między moimi nogami, rozsuwając je, wchodząc we mnie znienacka.
Krzyknęłam, czując go w środku. Właśnie na to tak długo czekałam, chciałam czuć go tak blisko, jak tylko się da. Mieć go w sobie, poruszać się z nim, osiągnąć stan maksymalnej przyjemności.
Po wszystkim Sasuke położył się obok mnie, ledwo mieszcząc się na grubszym materiale bluzy, obejmując mocno i głaskając po policzku. Postanowiliśmy zostać, wrócić dopiero wczesnym porankiem. Czułam się potwornie zmęczona, dlatego potrzebowałam snu. Włożyłam na siebie majtki i jego za dużą koszulkę, stanik niestety gdzieś przepadł. Uchiha nałożył na siebie same bokserki, nie przejmując się górą.
- Sasuke? - Odezwałam się, ziewając jak lew.
- Co tam?
- Kocham cię - położyłam się na nim, delektując się jego zapachem.
- Ja ciebie też, mała - odpowiedział, a ja po niedługim czasie odpłynęłam.
Następnego dnia szczęśliwie wróciliśmy do domu. Ta noc okazała się najlepszą w moim życiu, wiedziałam, że na pewno jeszcze kiedyś to powtórzymy.

“Chodź, pocałuję cię tam, gdzie się kończysz i zaczynasz, chodź, pocałuję cię w trzecie oko, chodź, pocałuję cię w czoło, w głowę, w stopę, w pępek, w kolano, w knykieć, w sutki, w pępek, w duszę, chodź, pocałuję cię w twoje serce. Na dzień dobry. Na dobranoc. Na zawsze. Na nigdy. Na teraz. W samo serce.”  ~ Jakub Żulczyk “Zrób mi jakąś krzywdę”


***
Od autorki: Jak już wcześniej mówiłam, miało być krótko, miło i przyjemnie - mam więc nadzieję, że tak wyszło. Cóż, nie mam jeszcze dobrej wprawy w pisaniu hentaiów, więc proszę o wyrozumienie. :) Osobiście jestem całkiem zadowolona :>  Mam nadzieję, że wam również przypadnie do gustu. No więc teraz czas się wziąć ostro za “Love is a battlefield”, czyli parówkę, z którą ostatnio nieźle się męczę xD No to nie przynudzam już więcej!  
LAYOUT BY OKEYLA